Konkurs „Wrześniowy powrót do dzieciństwa”

Sklep Opakowania Cukiernicze i blog Świat Wypieków zapraszają na konkurs

 WRZEŚNIOWY POWRÓT DO DZIECIŃSTWA

Wrzesień dla wielu z nas jest czasem wyjątkowym. To nie tylko koniec wakacji i powrót do szkoły dla dzieci. To również poniekąd powrót do dzieciństwa dla rodziców, którzy wraz ze swoimi pociechami ponownie wpadają w świat pakowania tornistrów, odrabiania zadań domowych i wszelkich szkolnych obowiązków. Stąd właśnie pomysł na nasz konkurs. Chcielibyśmy, żebyście podzielili się z nami swoimi wspomnieniami z dzieciństwa, dotyczącymi wypieków.

Zadanie konkursowe:

Opisz wypiek, który kojarzy Ci się z własnym dzieciństwem.

konkurs-swiatypiekow

Nagrody w konkursie

I miejsce:

Bon na zakupy w sklepie OpakowaniaCukiernicze.pl o wartości 150zł

II miejsce:

Bon na zakupy w sklepie OpakowaniaCukiernicze.pl o wartości 100zł

III miejsce:

Bon na zakupy w sklepie OpakowaniaCukiernicze.pl o wartości 50zł

 

Zasady konkursu:

1. Konkurs trwa od 13 września 2016 do 20 września 2016.

2. Ogłoszenie wyników nastąpi do 25 września 2016 na blogu swiatwypiekow.pl

3. Każdy może wysłać tylko jedno zgłoszenie.

4. Zgłoszenia należy umieszczać w komentarzach pod postem konkursowym na blogu swiatwypiekow.pl (nie na Facebook’u).

5. Nagrody w konkursie otrzymają 3 osoby, których opisy zostaną wybrane jako najciekawsze.

6. Nagrody (kody rabatowe o określonej wartości) zostaną wysłane na adres mailowy zwycięzców przez sklep OpakowaniaCukiernicze.pl

Będzie nam miło jeśli polubisz Świat Wypieków i OpakowaniaCukiernicze.pl na Facebook’u i udostępnisz post konkursowy na swojej tablicy.

CZEKAMY NA WASZE ZGŁOSZENIA 🙂


23 thoughts on “Konkurs „Wrześniowy powrót do dzieciństwa”

  1. Przez cały okres dzieciństwa miałam alergię na kakao. Czekolada i wszelkie słodkości z dodatkiem kakao były w naszym domu zakazane. Były jednak specjalne okazje takie jak święta czy urodziny kiedy można było sobie pozwolić na nieco więcej niż zwykle. Wtedy też mama piekła mój ulubiony sernik czarno-biały. Pomiędzy dwiema warstwami pysznego czekoladowego ciasta mieściła się lekka jak chmurka masa serowa przygotowana z serków homogenizowanych, z dodatkiem wiórków kokosowych. Całość wieńczyła błyszcząca czekoladowa polewa. To było, a właściwie jest do dzisiaj, moje ulubione ciasto. Pyszne, rozpływające się w ustach, bardzo czekoladowe. Dzisiaj alergii na kakao już nie mam, wyrosłam z niej. Mimo to sernik czarno-biały ciągle jest moim ulubionym i często do niego wracam. Ten smak już zawsze będzie mi się kojarzył z dzieciństwem.

  2. Słodki wypiek mojego dzieciństwa to biszkopt z truskawkami i galaretką, do którego moja babcia ubijała pianę z białek ręcznie taką fajna trzepaczką. Drugim nieśmiertelnym wypiekiem były też zawsze najlepsze na świecie pączki mojej babci. Składniki na oko i ręczne wyrabianie oraz czekanie, a później smakowanie.

  3. Mój wypek z dzieciństwa to nieodzowne ciasto na niedzielę : przeważnie to biszkopt z galaretką i owocami, czasami z serkiem waniliowym. Biszkopt zawsze ubijał „staromodną trzepaczką” tata ( dla niego zawsze musiało być ciasto na niedzielę) ja obierałam owoce i układałam je na „torcie” mama pilnowała galaretki, by w odpowiednim momencie wylać ją na ciasto, a potem rodzinna kawka z babcią dziadkiem …ale to były chwile. Te chwile bezcenne. Dzis sama jestem mamą i mój młody nie opuszcza miksera 🙂 rośnie następca.

  4. Pewnego dnia Mama woła mnie do kuchni i pyta, czy zetrę na tarce obrane już marchewki. Ja, jako pomocna dziewczynka, od razu zabrałam się do pracy, wkładając w to wiele siły małych rączek. „Uważając na paluszki” zgodnie z zasadami domowego BHP zaczęłam się zastanawiać, co właściwie upichcimy. Rybę po grecku? Nie, do świąt jeszcze daleko… Może marchewkę z groszkiem, taką, jak w przedszkolu? Ale tam jest pokrojona w kostkę… Pięcioletni umysł pracuje na pełnych obrotach i w końcu decyduje się zadać pytanie: „Mamo, co zrobimy z marchewki?”, na co Mama odpowiada: „ciasto” i wtedy po raz pierwszy w życiu dopadło mnie zwątpienie. Jak to? Ciasto z marchewki? Przecież to warzywo! Zarzuciłam Mamie kłamstwo, na co zareagowała śmiechem. Pokazała mi pozostałe składniki: mąkę, cukier, jajka, pozwoliła asystować w przygotowaniach… lecz ja od początku do końca patrzyłam na każdy kolejny krok z dużą dozą podejrzliwości i niedowierzania. Nikt mi tu nie wmówi, że z marchewki, którą pieczołowicie wyławiam z zupy, można zrobić ciasto. Nie ma mowy. Gdy z buzią przyklejoną do szyby piekarnika patrzyłam na wyłożoną po brzegi blaszkę, poczułam zapach cynamonu i goździków, a przy przekładaniu gotowego już wypieku serkiem homogenizowanym nabrałam ochoty na to „dziwne ciasto”. Po spróbowaniu nie mogłam wyjść z podziwu – było słodkie, w sam raz dla dzieciaków – i opowiedziałam Tacie, że piekarnik wyparował marchewkę! Od tamtej pory zawsze, gdy mam do czynienia z ciastem marchewkowym, przypomina mi się ta kuchenna magia. To zdecydowanie wypiek kojarzący się z moim dzieciństwem.

  5. Zdecydowanie będzie to sernik mojej babci, której już na świecie nie ma. Ten jego niepowtarzalny smak plus nieziemska czekoladowa polewa to było to co sprawiało iż każdy kęs wprost rozpływał się w ustach i smakował niczym niebo. Moja mama nadal go piecze, ale to już nie to samo. Może to być spowodowane olejkami… babcia jednak zawsze dodawała do sernika starta skórkę pomarańczy. Być może w tym tkwi jej sekret? Kto wie… tego smaku nigdy nie zapomnę, choć wątpię by ktokolwiek potrafił powtórzyć ten sukces 🙂

  6. Z dzieciństwem najbardziej kojarzy mi się wuzetka pieczona w stareńkim, przenośnym piekarniku elektrycznym, w którym nie dało się nawet ustawić temperatury. Pamiętam zapach niedzielnych poranków, gdy budził mnie aromat czekoladowego ciasta, a z kuchni dobiegał warkot miksera i głos mamy, która wołała, abym przyszła pomóc z kremem. Często jej nie wychodził, ważył się, ale gdy robiłyśmy go wspólnie, w większości przypadków się udawał.
    Gdy ciasto ostygło, mama przekładała je kremem i polewała gęstą polewą z kakao i masła. To dopiero był zapach! Ale jeszcze nie mogłam odkroić sobie kawałka, o nie. Wuzetka musiała swoje odstać, przegryźć się, polewa musiała stężeć. Dopiero po kilku godzinach podglądania i prób podjedzenia tak, aby nie było widać, mogłam dostać swoją porcję i posmakować efektu wspólnej pracy mojej i mamy. To ona zaraziła mnie pasją pieczenia i teraz to ja budzę ją w weekendy, wypróbowując kolejny przepis czy eksperymentując z nowym smakiem babeczek. 🙂

  7. Jednym z „wypieków”, który na zawsze zapadnie w mojej pamięci była pierwsza próba zrobienia gofrów z kuzynką w wieku 6lat. Ona jako już 8 letnia dziewczyna stwierdziła, że damy same radę i zaskoczymy wszystkich. Znalazłyśmy przepis w zeszycie cioci i zabrałyśmy się do ciężkiej pracy. Niestety szybko wzbudziłyśmy zainteresowanie i zostałyśmy przyłapane na gorącym uczynku. W kuchni wtedy panował już istny armagedon ale o dziwo gofry wyszły! Byłyśmy z siebie takie dumne do dzisiaj się z tego śmiejemy i miło wspominamy robiąc już poważniejsze wypieki.

  8. Wypiekiem, który najbardziej kojarzy mi się z dzieciństwem, z pewnością jest tort mojej babci. Praktycznie zawsze, gdy przyjeżdżaliśmy w odwiedziny – tort musiał stać na stole. Jego niepowtarzalny smak zawsze zachwycał gości, a wygląd zwalał z nóg – okrągły biały biszkopt, mocno nasączony ponczem na bazie spirytusu (który jednak w końcowej wersji jest słabo wyczuwalny), przekładany naprzemiennie kremem maślanym z nutką cytrynowo – waniliową i kremem kakaowym, zdobiony pięknymi kremowymi ozdobami i orzechami włoskimi. Do tej pory nie wiem, co mogło czynić tej wyjątkowy niepowtarzalny smak. Czy czyniły to jajka – od własnych kurek, które niejednokrotnie próbowałam pogłaskać, albo chociaż złapać, ale nigdy mi się to nie udało. Czy może właśnie ten mocy alkohol – zawsze zakazany dla dzieci. Czy po prostu to, że ciasto to było wykonywane z sercem i niezwykła starannością i dbałością o każdy szczegół – bez użycia maszyn (miksera, itp.), wszystko robione ręcznie.
    Niejednokrotnie próbowałam bezskutecznie odtworzyć ten bajeczny smak – niestety nawet internet zawodził w tym przypadku, a pytając babcię o przepis – dziecko, ale ja to z głowy robię – a oko”. Chyba nie pozostanie mi nic innego jak poprosić babcię, żeby mi przygotowała taki torcik na urodziny, tak jak to robiła, gdy byłam mała, choć chyba tym razem poproszę, żeby nie wypisała mojego wieku na środku – w końcu wiek kobiety zatrzymuje się na osiemnastce ;).

  9. Od kiedy pamiętam moja mama piekła pyszną szarlotkę z pianką. Dla mnie istniała tylko i wyłącznie taka wersja tego wypieku. Uwielbiałam zrywać paluszkami jeszcze gorącą kruszonkę z lekko zarumienionej pianki, nigdy nie czekając aż przestygnie. Po prostu było to moje ulubione ciasto, symbol pięknej jesieni i wieczoru przy aromatycznej herbacie lub kakao. Pewnego razu zobaczyłam ukradkiem, że mama nie ubiła białek z cukrem na piankę. Rozłożyła drugi płat kruchego ciasta na jabłkową masę. Prawie ze łzami w oczach wbiegłam po schodach, informując wszystkich na około, że to będzie „szarlotka nie dobra”. Byłam bardzo zła, że mama zepsuła moje ukochane ciasto. Wszystko do czasu gdy zawołała mnie żebym polała szarlotkę lukrem – uwielbiałam oblizywać taką gałkę do ucierania. Skubnęłam kawałek z brzegu. Moje zdziwienie nie miało granic, gdy okazało się, że taka wersja smakuje mi najbardziej. I tak już zostało. Mimo, że mam już sporo lat więcej, to nie zapomnę o tym nigdy. Teraz to ja piekę taką przepyszną szarlotkę dla mojej mamy, by osłodzić jej pierwsze, chłodne dni jesieni.

  10. Pierwsze, co przyszło mi na myśl – najzwyklejszy w świecie biszkopt robiony przez moją mamę. Jednak nie chodzi o ciasto po upieczeniu – w końcu to tylko biszkopt, ale ciasto jeszcze przed włożeniem do piekarnika. Za każdy razem kłóciłyśmy się z siostrą, która tym razem będzie mogła „wylizać” miskę z ciasta, a której przypadnie tylko warzecha. Zawsze wolałyśmy te „surowe ciasto” od tego po upieczonego, mimo, że biszkopt był później przekładany kremem, czy to bitą śmietaną. Ale dla nas jako dzieci nic nie równało się w smaku względem tego kogla-mogla.

  11. Moje wspomnienie z dzieciństwa to przede wszystkim ciasto drożdżowe pieczone przez moją babcie- to pod postacią lacuchów smażonych w głębokim oleju, tego pieczonego w okrągłym prodźiżu- mmm do dziś czuję jego zapach. Ale najbardziej utkwił mi w pamięci zapach i smak ciasta drożdżowego i makowca pieczonego w takim starym piecu pod kuchniom opalanym drewnem. Niestety tyle razy próbowałam ale ie potrafię odtworzyć tamtych smaków. Szkoda

  12. Moj smak dzieciństwa to puszysty sernik z brzoskwiniami oraz śmietanowiec z galaretkami z przepisu mojej babci. Oba te ciasta były obecne na kazdej uroczystości rodzinnej. Teraz ja przejęłam tą tradycje i u mnie takze pojawia sie zawsze sernik. Kolejny smak dzieciństwa to ciepłe lody w czekoladzie, którymi zasypywal mnie dziadek. Przywoził je od znajomej z Niemiec. Czasami jak było bardzo ciepło to dojeżdżały juz w znacznym rozkładzie, ale zawsze pyszne 😉

  13. Dzieciństwo kojarzy mi się z prostymi kruchymi ciastkami. Może wydawać się, że jest to banał, jednak dla mnie mają one w sobie coś magicznego. Chyba dlatego, że kiedy o nich pomyślę, zawsze mam przed oczami babcię stojącą w kuchni w fartuchu w dużą czerwoną kratę skupioną na wypieku tych ciastek. Zawsze piekła je w kaflowym piecu, dzięki czemu miały wspaniały smak. Do dzisiaj nie mogę pojąć, jak ona ich tam nigdy nie spaliła 🙂 Na gotowe ciasteczka zawsze były przeznaczone dwa metalowe pudełka, które stoją do dzisiaj na szafie. Od czasu do czasu babcia jeszcze je upiecze, jednak nie jest już to samo, bo piekarnik zastąpił piec 🙂

  14. Z dzieciństwem kojarzą mi się ciasta z prodiża. Nasz stary piekarnik był zepsuty i wszystko piekło się w tym dziwnym urządzeniu. Nie wiem dlaczego, ale każda potrawa w nim przygotowana – czy to ciasto, czy mięso, miała wyjątkowy smak. Najlepiej wspominam ciasto cytrynowe a’la babka, ze słodkim lukrem i skórką cytrynową. Wypiek bardzo prosty (moja mama nie jest najlepszą kucharką), ale ten smak… próbowałam go wielokrotnie odtworzyć krok po kroku z przepisu z maminego zeszytu. I to nie to! Nie wiem czy to kwestia tego, że za czasów mojej młodości niewiele można było dostać w sklepie, czy to prodiż magicznie zmieniał ciasta w najlepsze wypieki pod słońcem.

  15. Jako mały chłopiec uwielbiałem do kuchni babci wchodzić,
    bo ona lubiła z cudownymi wypiekami, coś na słodko wymodzić!
    I tak właśnie z nią piekłem, wiele histori się z tego wywodzi,
    i gdy to wspominam, uczucie radości do mego serca wchodzi !

    W WYPIEKÓW wraz z babcią piekłem bardzo wiele,
    Y YES! Pokochałem pieczenie, wyznać się to ośmiele
    P PIEKŁEM serniki, muszynki, jabłeczniki i szarlotki,
    I IDEALNE placki które zjadały z chęcią potem ciotki!
    E EFEKT zawsze był doskonały, placki smakowały
    K KAŻDY z nich inny, aż buzie rodziny się śmiały !

    Z ZNACZENIE jednak jednego wypieku z dzieciństwa ma znaczenie,

    M MŁODZUTKI byłem, ale spełniło się moje największe marzenie!
    Ł ŁADNA dziewczyna do siąsiadów na wakacje przyjechała
    O ODKRYĆ coś pysznego ze mną właśnie chciała!
    D DOKOSNALE więc wymyśliłem aby poszukać skarbu na łące,
    O OHH jakie o poszukiwania były świetne i gorące!
    Ś ŚLĘ więc wspomnienia jak wcześniej z babcią babeczki upichciłem,
    C CUDOWNIE do pudełka je schowałem i pod drzewo wsadziłem!
    I I tak po wielu godzinach zabawy skarb znaleźliśmy,

    siedzieliśmy pod drzewem i pałaszowaliśmy ! Babeczki były świetne, w środku z dżemem! Pycha! Owa dziewczyna dała mi w policzek pierwszego buziaka! Było to dla mnie jak grom z jasnego nieba! Dziś? Jest moją największą przyjaciółką i ilekroć do mnie przyjeżdża zawsze piekę jej babeczki 🙂 A moja żona? Także ją polubiła i uwielbia słuchać naszych słodkich historii 🙂

  16. Smak mojego dziecinstwa to pewnie dla wszystkich zwykle ciasto ze sliwkami,ale nie dla mnie. Pamietam ze w kazde wakacje jechalam do mojej babci na wies. Co niedziele wypiekała ciasto ze sliwkami w prodizu, teraz pewnie niewiele osob wie co to jest badz jak wyglada. Oh co to byl za smak, mieciutkie, lekko wilgotne ciasto z lekko przyrumieniona gora a do tego te kwaskowate sliwki. Zajadaliśmy sie z bratem jeszcze cieplym popijanym szklanka zimnego mleka. I moge sie zalozyc ze nikt nie robil tak pysznego zwyklego ciasta ze sliwkami jak moja babcia.

  17. Smaków dzieciństwa jest bardzo wiele bowiem ile ludzi na świecie tyle wypieków z rękawa wyleci. Gdy chcesz poznać smak mego dzieciństwa usiądz wygodnie i zamknij oczy. Gotowy?
    Raz, dwa, trzy zaczynamy! Smak dzieciństwa odkrywamy! 🙂
    Mała Natka to wariatka tak ci powie stara matka. Ale jak każdy łobuz murzynka lubi, szybko pałaszuje i się tylko oblizuje 🙂 Ciasto banalne, a jakie realne. Ciasto murzynek rządzi legalnie. Ciasto anielskie, z miłości robione, a jego smak wydobywa czar wspomnień w których jest zatopione. Taką pyszność wszystkim prezentuje i w to niewątpie że jak ktoś raz murzynka zasmakuje to w nim zakocha i go polubuje 🙂

  18. Wielu osobom smak dzieciństwa kojarzy się z dziadkami i w moim przypadku jest podobnie. Kiedy byłam mała co tydzień jeździłam do dziadków na wieś. Mieli oni swój własny sad pełen owocowych drzewek. Bardzo zapadło mi w pamięci to, jak poszłam z babcią i dziadkiem po jabłka, nazbieraliśmy pełen kosz owoców i szczęśliwi wróciliśmy do domu. Dziadek usiadł na dewnianym stołku przed gankiem i zaczął obierać jabłka na szarlotkę, a babcia w tym czasie zaczęła zagniatać kruche ciasto na szarlotkę, opowiadając mi przy tym swoje historie z dzieciństwa. Jej szarlotka była przepyszna, pełna dużych kawałków jabłek z dodatkiem cynamonu, a do tego te jej przepyszne ciasto, było idealne ! Teraz już niestety rzadko cokolwiek piecze, ale ten smak i zapach czuję za każdym razem gdy o niej pomyślę

  19. Choć moje dzieciństwo dawno już się skończyło, dziecko na nowo we mnie znów odżyło. Na samą myśl o wypieku, za którym szalałam, gdy byłam mała, moja buzia jest rozpromieniona cała. A mowa o murzynku według babcinej receptury, toż to prawdziwy cud natury! Nie było w nim konserwantów ani barwników, za to mnóstwo pysznych składników. A wśród nich wyjątkowa, domowa, wyborowa polewa czekoladowa. Zawsze przy misce chętnie siadałam, a babcia w opowieściach się rozpływała. Tłumaczyła, co do miski wkłada, a ja byłam wtedy bardzo rada. Czułam się wyjątkowo, jakbym była w kuchni królową. Słuchałam każdego jej słowa, przepisami babci wypełniała się moja głowa. Ale, żeby nie było, że tylko się przyglądałam, dodam, że przed upieczeniem murzynka, przygotowane ciasto degustowałam. I wtedy w kuchni były już dwa murzynki, ten w miseczce i ten w czekoladą poplamionej sukieneczce. Ach! Żeby te czasy wróciły, wszystko bym oddała, choć przez chwilę byłabym znów jak kiedyś taka mała. Murzynek na mym stole zawsze króluje i każdy chętnie go kosztuje. Dla mnie to wypiek wyjątkowy – słodki, puszysty, pyszny i czekoladowy. Na jego widok już mi cieknie ślinka, tak jak kiedyś, gdy była ze mnie mała, ciekawa świata, no i … przepisów kuchennych dziewczynka:)

  20. U babci jest słodko, świat pachnie szarlotką…
    Ale nie o szarlotce dzisiaj będzie mowa.
    Chociaż zapach jabłek z cynamonem również kojarzy mi się z domem.
    Długo myślałam nad odpowiedzią na konkursowe pytanie.
    Robiłam castingi i debatowałam. Babkę i murzynka wyprzedził sernik !
    Wyjątkowy, którego smak przypominam sobie, gdy tylko zamykam oczy. Zapach tego wypieku roznosił się po całym domu i trudno było dotrwać do chwili w której wystygnął. Pieczony w unikatowej technologii, bo w prodiżu. Podejrzewam, że wiele z dzisiejszych gospodyń nie ma pojęcia jak coś takiego wygląda 🙂 Kluczowym składnikiem był ser z mleka, którego dystrybutorem była nasza ukochana krowa – Malina. Na samą myśl człowiek się uśmiecha i czuje jak w domu 🙂 !

  21. Z młodzieńczymi latami kojarzą mi się gorące, świeżutkie, aromatyczne, kruche i
    apetycznie chrupiące ciasteczka ze słodziutkimi rodzynkami. Ba, żeby to były zwykłe ciasteczka! Jednak te wypiekane przez moją matulę były nadzwyczajne. Mianowicie, były to najprawdziwsze ciasteczka z wróżbą, która to jednak została sprytnie zastąpiona karteczkami z działaniami tabliczki mnożenia. Zaprawdę, idealne połączenie najznamienitszych walorów smakowych i edukacyjnych ze szczyptą tajemniczością i dziecięcej ekscytacji na myśl, cóż takiego wyłowię z wnętrza tego przysmaku dla łasuchów. Ot, coś na osłodę szkolnych trudów, gdyż jak to mawiają, przez żołądek do mózgu. Same wspomnienia o nich to dla mnie eliksir młodości 😉

  22. Szarlotka to wypiek mojego dzieciństwa. Ilekroć ją robię, zawsze przypominam sobie jak wpadaliśmy zadyszani, prosto z podwórka, do kuchni pachnącej domowymi ciastami, obiadami, przetworami…., a babcia podawała ją nam raz-dwa – pyszną szarlotkę z kruszonką i kwaskowatymi jabłkami z naszej prawie pięćdziesięcioletniej jabłoni. O niezapomnianym smaku szarlotki pachnącej dzieciństwem decydowały starannie dobrane jabłka z babcinego sadu – aromatyczna antonówka lub szara reneta. Kruchość ciasta i rozbrajający smak zapewniał główny składnik – prawdziwe masło. Dorodne jabłka otoczone kruchym maślanym ciastem i posypane słodką kruszonką stanowią esencję smaku, której nie da się zapomnieć i przywodzą na myśl przyjemne chwile spędzane u ukochanej Babci. Pamiętam, jak pałaszowaliśmy ją niecierpliwie, często jeszcze gorącą, i wtedy zapadała ta krótka, słodka chwila ciszy…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *